Przejdź do głównej zawartości

Nie jestem piwnym geekiem

To jakaś pomyłka, zapewne.

Narobiło się nam "piwnych geeków" w naszym pięknym kraju, prawdopodobnie za modą zagraniczną. Wszyscy wąchają, smakują, fotografują, cmokają - a ja się zastanawiam w imię czego. Co jest w tym piwie takiego, że ludzie potrzebują je ocenić, wypisać plusy i minusy, zachęcić lub zniechęcić? Czy może to jest coś w ludziach, a nie w piwie? Potrzebują być słuchani i żeby ktoś od czasu do czasu przyznał im rację, względnie żeby mogli tę rację wykazać? Mniejsza z tym.

Ja nie jestem "piwnym geekiem". W piwie nie czuję większości rzeczy, które ludzie opisują. Piwo albo mi smakuje, albo nie, i nie wnikam w szczegóły czy piwo smakuje mi dlatego, że użyto do niego chmielu z Ameryki, czy ze Słowenii, a może to ten opiekany smak słodu monachijskiego tak do mnie przemówił? Piję piwo dlatego, że jest smaczne i sprawia mi przyjemność, natomiast niesmacznego staram się nie tykać nawet kijem. Po pierwszej wpadce omijam je przez długi czas, dopóki nie uznam, że wydarzyło się coś, co może mnie skłonić do "dania kolejnej szansy". Ale niektórzy nie mają co liczyć na drugą szansę, choćby się waliło i paliło. Po prostu ich nie lubię z jakiegoś powodu. Pech.

Co mnie przede wszystkim dziwi, to ta cała hucpa wokół napoju, który jest prosty i do prostych rzeczy stworzony. Ma być smaczny, poprawić humor, rozkręcić imprezę, umilić czas. Zwykli ludzie, utrudzeni codziennym znojem, siadają sobie przy szklance piwa, żeby na chwilę oderwać się od swojego kieratu, pośmiać się ze znajomymi, obejrzeć mecz czy - bardziej współcześnie - potrollować w internetach. Trochę to nie pasuje do degustacyjnego podejścia niektórych "piwnych geeków".

Będzie bardzo subiektywnie. I będzie dużo glanowania, ale będą też pochwały, nie za wiele jednakowoż, bo wiele nie ma do chwalenia w ostatnich czasach. No i będzie o piwie. A także o piwowarstwie, domowym i przemysłowym. O polityce i o społeczeństwie, o ile będzie to dotyczyć piwa.

Na pewno nie będzie:

  • tekstów sponsorowanych
  • degustacji sponsorowanych
  • głaskania po główkach bo wypada na zachętę
  • przymilania się
Może coś z tego wyjdzie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Programowanie ESP8266 w C/C++

ESP8266 powoli ustępuje miejsca swojemu następcy ESP32, ale jest to proces wyjątkowo powolny. Może to ceny tak samych chipów jak i płytek developerskich to powodują (niewiele jest gotowych modułów w cenie poniżej $10 z przesyłką), a może rozbudowany ekosystem bibliotek do ESP8266. W każdym razie ze starszym bratem ESP32 jeszcze długo będziemy mieć do czynienia, zwłaszcza że jest to wciąż jedna z najlepszych opcji jeżeli chodzi o mikrokontrolery.

ESP8266 można programować w Lua lub w Pythonie, jednak najlepszym wyjściem jest zaprogramowanie własnego firmware w C++ lub w C - daje to największą kontrolę i zapewnia najlepszą wydajność. Jakie mamy do tego możliwości? Od najłatwiejszej do najbardziej skomplikowanej.
ESP8266 core dla Arduino Link: Github

To jest najprostsze rozwiązanie, implementacja ramówki Wiring dla ESP8266. Jakkolwiek można tę obsługę zainstalować w Arduino IDE, to nie ma to większego sensu, bo nie da się tego edytora używać do niczego poważniejszego. Pisze się to w nor…

RetroPie, bo mi się dziecko alienowało

Dziecko moje najdroższe alienowało mi się siedząc przed komputerem w swoim pokoju. Nie żebym jej zabraniał, ale skoro ma grać, to niech gra przy nas, w salonie. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gra.

Wymagane hardware:

Raspberry Pi 2 Mod. B,karta SD min. 8GB,gamepad na USB,telewizor
Opcjonalne w zależności od konfiguracji:

karta WiFi na USBklawiatura na USBpendrive czy inny storage na USB Jak już to wszystko mamy, to możemy robić. Zajmie to parę godzin wszystkiego.
RetroPie Obraz RetroPie pobieramy ze strony projektu, to będzie ten którego nazwa kończy się na rpi2.img.gz. Następnie obraz ten trzeba rozpakować i nagrać w standardowy sposób na kartę SD. Wkładamy kartę do RPi, podłączamy pada do USB, bootujemy naszą zabawkę i zaczynamy konfigurowanko jak zwykle z RPi (z podłączonego klawikordu i na telewizorze, albo po ludzku, po zalogowaniu przez SSH), czyli najpierw używając skryptu raspi-config rozciągamy system plików na całą kartę, reboot, pełna aktualizacja systemu, być może reboo…

Hello, Mr. Developer

Po dłuższej robocie z innymi rzeczami trafił mi się jeden mały projekt, który idealnie nadał się na rozpoznanie bojem, co tam nowego panie w światku bibliotek narzędziowych/ramówek do robienia aplikacji sieciowych - proste REST API z jednym zasobem w kilku perspektywach. Pierwsza myśl była "robiłem to meeelion razy, w jeden dzień będzie z pokryciem 100%". Ale zaraz zorientowałem się, że to dobra okazja, żeby przy okazji rozejrzeć się, czy czasem coś nowego nie pojawiło się na arenie w ciągu tych 3 czy 4 lat, kiedy tłukłem w standardzie Flask + SQLAlchemy, do porzygu. Pamiętam przecież, jak ze 3 lata temu co chwilę pojawiały się jakieś zajawki, że tu jakiś framework osiągnął niesamowite wyniki w benchmarkach, a to jakiś przełomowy koncept miał na zawsze odmienić sposób w jaki robi się webaplikacje w Pythonie, a to to, a to tamto. Poprosiłem więc o chwilę ekstra na zastanowienie się i wyruszyłem wraz z Google na poszukiwanie króla dżungli.
Jest źle, a nawet bardzo źle. Asynch…