Przejdź do głównej zawartości

Ugotuj swojemu psu

Jeżeli masz psa, to pewnie jest on jak członek twojej rodziny i chciałbyś, żeby dobrze mu z tobą było. Łącznie z dobrym jedzeniem. Dlatego jak przychodzi do karmienia go, w sklepie bierzesz puszkę z wyższej półki, albo suchą karmę która kosztuje o 10 groszy więcej, niż inne. Ale spójrz czasem, z czego to psie jedzenie jest zrobione i pomyśl sobie - zjadłbyś to, nawet w chwili głodu?

Założę się że nie. Nawet gdybyś się przewracał z głodu.

A teraz porównaj to sobie z tym, co jesz ty. Mielonka z nie-wiadomo-czego? Pasztetowa? Podgniła marchew z przeceny w markecie?

Nadszedł czas, żeby spróbować zrobić w domu jedzenie dla psa. Zajmie to około 2 godziny tygodniowo, będzie kosztować tyle, co gotowe jedzenie na 2 dni, a twój pies będzie ci wdzięczny. Gotowi? To idziemy do sklepu po towar.

Co kupić do tego żarcia? Mięcho, myślisz, i wszystko się zgadza. Ale oprócz tego jakieś warzywa i węglowodanowy wypełniacz. Więc zaraz po wejściu do sklepu idziemy na dział z warzywami. Zakładam, że pies jest normalny, wielkości... no, średniego psa. I zje około 5kg żarcia w tydzień, to będzie po około 650g (półtorej-do-dwóch puszek) dziennie. Warzywa powinny stanowić 30-40% całości, czyli potrzebujemy około półtora kilograma warzyw.

Czerwony burak? Dobra rzecz, słodki i zawiera sporo żelaza, 1 średnia sztuka. Seler korzeniowy omiń, przynajmniej na początek, psy rzadko lubią jego zdecydowany zapach. Pietruszka, 2 sztuki. Marchew, tego możesz wziąć ze 4 średnie albo 3 duże. Brukselka, hmm... z 5 sztuk, chyba że wiesz, że pies to lubi. I półtora kilograma już powinno być.

Dalej, wypełniacz węglowodanowy. Najlepsze by było niełuskane zboże, ale ono kosztuje jakieś koszmarne pieniądze, więc kasza (jęczmienna, najtańsza) i otręby. Względnie makaron, ale kasza jest tańsza. Paczka 1kg kaszy i paczka 200g otrąb, tego będziesz sypać po łyżce, więc wystarczy na kilka razy.

I już mięso. W tym momencie patrzysz na ceny i przychodzi otrzeźwienie. Ile tego mięsa można kupić, żeby nie było za drogo? Całkiem dużo, wbrew pozorom. Ogony wieprzowe, weź 2 sztuki, w ostateczności może być szyja z indyka, też 2 sztuki (chyba że małe, to 3). Do tego jakąś kość, byle dało się ją rozdzielić na małe kawałki. Ale mięsa na tym wciąż jest za mało. Podroby? Nie powinno się podawać psom podrobów, mówią specjaliści i mają rację, tylko że dla nich podroby to co innego, niż dla rzeźników. Mięsem, które rzeźnik traktuje jako podroby jest np. serce i ozór - są to mięśnie, ale niesprzedawalne jako "mięso". Jak są serca, to weź 3-4 sztuki, ozorów tak niecały kilogram. Wszystko? Jak są wątróbki drobiowe, to weź ze 150g, powiedzmy 10% całej masy mięsa i kości (taka jest proporcja normalnego organizmu, podroby "miękkie" stanowią ok. 10% całej masy ciała).

I teraz już w domu do roboty. Garnek około 5 litrów to minimum. Podziel elementy z kością na takie kawałki, żeby się zmieściły, zalej wodą i na gaz. Jak się zagotuje, to możesz odszumować, nie zaszkodzi, chociaż nie wszystkim się chce. Po ok. pół godziny gotowania wrzuć obrane i pokrojone na spore kawałki warzywa - pokrojone po to, żeby nie trzeba było dolewać wody. Niech się pogotuje z pół godziny, jak zmiękną to wyjmij je do naczynia z płaskim dnem (po co - to się zaraz okaże). Wyjmij też ogony/szyje i co tam się gotowało, a do gara włóż serca/ozory oraz ewentualnie te parę wątróbek. Kolejne pół godziny gotowania, a w tym czasie porozdzielaj ogony/szyje na cząstki, warzywa natomast rozgnieć tłuczkiem do ziemniaków. Teraz wyciągasz serca/ozory, a reszta wraca do gara i pyrkocze sobie. Serca trzeba podzielić na nieduże kawałki, takie, żeby pies mógł je przełknąć bez gryzienia. I z powrotem do gara. Wszystko gotowe, czas na wypełniacz. W zależności od ilości wody sypnij parę łyżek kaszy, 6-8, może 10, ile trzeba. Do tego łyżka (kopiata) otrąb. Kasza wchłonie płyn, więc "zupa" musi być jednak rzadka. Na początek proponuję 8, najwyżej następnym razem skorygujesz. Niech się to z 10 minut pogotuje, po czym wyłącz gaz i wynieś na noc do ostygnięcia na balkon.

Rano twój pies ci podziękuje.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Programowanie ESP8266 w C/C++

ESP8266 powoli ustępuje miejsca swojemu następcy ESP32, ale jest to proces wyjątkowo powolny. Może to ceny tak samych chipów jak i płytek developerskich to powodują (niewiele jest gotowych modułów w cenie poniżej $10 z przesyłką), a może rozbudowany ekosystem bibliotek do ESP8266. W każdym razie ze starszym bratem ESP32 jeszcze długo będziemy mieć do czynienia, zwłaszcza że jest to wciąż jedna z najlepszych opcji jeżeli chodzi o mikrokontrolery.

ESP8266 można programować w Lua lub w Pythonie, jednak najlepszym wyjściem jest zaprogramowanie własnego firmware w C++ lub w C - daje to największą kontrolę i zapewnia najlepszą wydajność. Jakie mamy do tego możliwości? Od najłatwiejszej do najbardziej skomplikowanej.
ESP8266 core dla Arduino Link: Github

To jest najprostsze rozwiązanie, implementacja ramówki Wiring dla ESP8266. Jakkolwiek można tę obsługę zainstalować w Arduino IDE, to nie ma to większego sensu, bo nie da się tego edytora używać do niczego poważniejszego. Pisze się to w nor…

RetroPie, bo mi się dziecko alienowało

Dziecko moje najdroższe alienowało mi się siedząc przed komputerem w swoim pokoju. Nie żebym jej zabraniał, ale skoro ma grać, to niech gra przy nas, w salonie. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gra.

Wymagane hardware:

Raspberry Pi 2 Mod. B,karta SD min. 8GB,gamepad na USB,telewizor
Opcjonalne w zależności od konfiguracji:

karta WiFi na USBklawiatura na USBpendrive czy inny storage na USB Jak już to wszystko mamy, to możemy robić. Zajmie to parę godzin wszystkiego.
RetroPie Obraz RetroPie pobieramy ze strony projektu, to będzie ten którego nazwa kończy się na rpi2.img.gz. Następnie obraz ten trzeba rozpakować i nagrać w standardowy sposób na kartę SD. Wkładamy kartę do RPi, podłączamy pada do USB, bootujemy naszą zabawkę i zaczynamy konfigurowanko jak zwykle z RPi (z podłączonego klawikordu i na telewizorze, albo po ludzku, po zalogowaniu przez SSH), czyli najpierw używając skryptu raspi-config rozciągamy system plików na całą kartę, reboot, pełna aktualizacja systemu, być może reboo…

Hello, Mr. Developer

Po dłuższej robocie z innymi rzeczami trafił mi się jeden mały projekt, który idealnie nadał się na rozpoznanie bojem, co tam nowego panie w światku bibliotek narzędziowych/ramówek do robienia aplikacji sieciowych - proste REST API z jednym zasobem w kilku perspektywach. Pierwsza myśl była "robiłem to meeelion razy, w jeden dzień będzie z pokryciem 100%". Ale zaraz zorientowałem się, że to dobra okazja, żeby przy okazji rozejrzeć się, czy czasem coś nowego nie pojawiło się na arenie w ciągu tych 3 czy 4 lat, kiedy tłukłem w standardzie Flask + SQLAlchemy, do porzygu. Pamiętam przecież, jak ze 3 lata temu co chwilę pojawiały się jakieś zajawki, że tu jakiś framework osiągnął niesamowite wyniki w benchmarkach, a to jakiś przełomowy koncept miał na zawsze odmienić sposób w jaki robi się webaplikacje w Pythonie, a to to, a to tamto. Poprosiłem więc o chwilę ekstra na zastanowienie się i wyruszyłem wraz z Google na poszukiwanie króla dżungli.
Jest źle, a nawet bardzo źle. Asynch…