Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Infekcja z rana jak śmietana

Obserwując forum piwo.org, a tam pytania i odpowiedzi na temat "kwaśnych posmaków" i infekcji

pytanie: "jakiś kwaśny posmak mam w piwie, co to może być?"
odpowiedź początkującego: "miałem tak, to chmiel"
odpowiedź tego co zrobił 15 warek: "te drożdże tak mają"
odpowiedź zaawansowanego piwowara: "to infekcja, pij szybko bo będzie gorzej"
odpowiedź dziadka: "ech..."

pytanie: "jakąś błonkę miałem przy rozlewie, ale smak i zapach normalne":
odpowiedź początkującego: "miałem tak, to chmiel"
odpowiedź tego co zrobił 15 warek: "te drożdże tak mają"
odpowiedź zaawansowanego piwowara: "to infekcja, pij szybko bo będzie gorzej"
odpowiedź dziadka: "ech..."

I tekst, który mnie rozwala za każdym razem, gdy go widzę:
"objawów infekcji nie było"

Zazdrość, grzeszna zazdrość

Są piwa dyskretne, towarzysze codziennego życia. Przynoszą wieczorem ukojenie przed telewizorem, idealnie towarzyszą meczom oglądanym w gronie znajomych i innym towarzyskim spotkaniom. Przy nich się świetnie wspomina i snuje plany na przyszłość, rozweselają i uprzyjemniają spędzany razem ze znajomymi czas.

I są również piwa, które wymagają poświęcenia im pełnej uwagi. Na pewno pyszne i oferujące masę wrażeń, ale jednak nie nadających się na towarzyskie spotkania. Co chwilę woła "pij mnie, wąchaj mnie, myśl o mnie, mów o mnie" i w tej sytuacji nie można się zdecydować, co jest ważniejsze - rozmowa ze znajomymi czy piwo? I jaki jest sens spotykać się ze znajomymi, by rozmawiać z nimi o piwe? Przecież to tylko piwo.

W ten to sposób IPA, początkowo będące zwykłym, codziennym piwem kadry oficerskiej, stało się piwem na równi degustacyjnym jak belgijskie mocarze.

Intensywne lato tego roku było

Tak, to było bardzo intensywne lato. Nie siedzieliśmy wiele w domu, z trudem też udawało mi się zrealizować plany warzelne, wiele też rzeczy mnie ominęło. Skąd to tak, dlaczego to tak, nagle zaczęło się więcej dziać, czy mój samochód wolniej jeździ? Czas chyba na chwilę refleksji, bo nie nadążam za życiem.



Nie wydaje mi się, żeby tego roku działo się więcej wydarzeń i imprez w kręgu moich zainteresowań, odwiedzałem bowiem tylko te miejsca i imprezy, w których już bywałem wcześniej, wręcz nawet na kilka się nie dałem rady wybrać - ominął mnie m.in. Bużański Leszcz w Skansenie w Kuligowie, czego ogromnie żałuję, bo to przyjemna impreza wśród życzliwych ludzi. Ale nie wyrobilibyśmy się, bo w ten sam weekend odbywał się Hubertus w Stajni u Macieja. I tak było co weekend prawie, trzeba było wybierać gdzie pojechać, niejednokrotnie między kilkoma ciekawymi wydarzeniami. Dość powiedzieć, że nie udało się nam być nawet na jednym Śniadaniu na Trawie w tym roku.

Wydaje mi się jednak, że to zwię…

Kolacja dla kawalera (fotoporadnik)

Na przykład słomianego, ale może być każdy inny. Przypuśćmy że odjechała ci żona. Impreza, te sprawy, pizza na telefon, chińczyk, kebab... Ale jednakowoż trzeba czasem coś zjeść normalnego, co nie szczekało dziś rano ani nie leżało przez ostatni tydzień na podłodze. I stąd ten poradnik.

Wracając z pracy do domu wejdź do sklepu i kup 6 surowych cienkich kiełbasek.Takich jak te, nie kombinuj.


6. Nie 5, nie 4, nie 7. 6. To jest przepis na kolację z 6 kiełbasek, więc z każdej innej ilości może wyjść niedobre. Ale z 6 jest świetne i tyle właśnie należy kupić. Nie daj sobie również wmówić, że "wystarczy 4 żeby się najeść". Chyba jakiemuś Bieberowi, albo innemu pokurczowi, co waży 30 kilo.

Jak już masz te kiełbaski w domu, to nie otwieraj jeszcze piwa! Chwila, najpierw kiełbaski. Wyjmij patelnię grillową (to ta z żeberkami, najczęściej prostokątna), weź trochę oleju rzepakowego na ręcznik papierowy i przetrzyj ją na zimno. Odpal największy palnik, postaw na nim patelnię i czekaj. N…

Związek Socjalistycznych Browarów Rzemieślniczych i Kontraktowych

Zastanawiający schemat myślowy - piwowarstwo rzemieślnicze tym różni się od "normalnego" biznesu, że ma być branżą wolną od ryzyka, przynajmniej do pewnego momentu (vide ostatnie wieści o zamknięciu Browaru Konstancin).


Skąd ta dziwna konstatacja wśród świeżo upieczonych browarników i kontraktowców? Co i rusz natykam się na tłumaczenie opychania szmelcu za cenę produktu pełnowartościowego tym, że ktoś tam "zainwestował i nie może sobie pozwolić na taką stratę". A co dziwniejsze później jeszcze niektórzy potakują i przyjmują to pokrętne tłumaczenie za dobrą monetę, że niby przyznaje rację i jest mu przykro. Sprawa przycicha i można przeczekać licząc, że za następnym razem pójdzie lepiej. A co jak nie pójdzie, znów się frajerom sprzeda jakiś tekst o "problemach technicznych" i cała historia do powtórki?

"Przed socjalizmem" prawdziwe było powiedzenie, że za naukę się płaci. Potem socjaliści propagandę bezpłatnej edukacji wsparli umiejętnym księgowy…

Mam dwuacetyl i nie zawaham się go użyć

Nie wiem skąd się wziął, co poszło nie tak, w którym momencie popełniłem błąd, no ale fakt się stał, mleko się rozlało, mam 21 litrów piwa, którego do ust nie wezmę. Sprawa byłaby prosta, gdybym zrobił je dla siebie - poszłoby spokojnie do klo i tylko może westchnąłbym sobie nad tym, ile roboty poszło na marne.
Ale nie jest tak prosto, bo zrobiłem to piwo na zamówienie innych ludzi na imprezę. Do imprezy czasu jest mało, więc kolejnego im nie zrobię. Musiałbym szarpnąć coś z moich (i tak już bardzo szczupłych po gorącym lecie) zapasów, względnie kupić beczułkę czegoś dobrego, co mnie zaboli finansowo. Bo przecież im obiecałem, a obietnic należy dotrzymywać. To są tacy mili ludzie, że i mnie by się zrobiło przykro, gdybym ich zawiódł. I co teraz?
Ci ludzie to nie są żadni koneserzy piwa, żadni prosumenci, ani nawet smakosze. Piwo miało służyć do uprzyjemnienia spotkania towarzyskiego i zajmować odległy plan podczas całego zdarzenia. Miało się miło pić i zwilżać delikatnie gardła wysusz…

Telewizja uczy, bawi, wychowuje

Są ludzie, dla których piwo jest bardzo ważną rzeczą w ich życiu zawodowym - oni produkują piwo, liczą je, liczą pieniądze wydane i zarobione. Dla nich bardzo ważne jest, by wiedzieć z czego i jak to piwo zostało zrobione, ile do jego wyprodukowania użyto słodu, ile chmielu, jakich odmian i ile to kosztowało. Wiedza technologiczna jest im niezbędna do tego, żeby wyznaczyć cenę z jaką piwo ma się pojawić na rynku, ile surowców trzeba zamówić żeby wyprodukować następną partię, ewentualnie jakie inne zamówić, żeby piwo z następnej partii było lepsze.

Są też ludzie, dla których piwo zalicza się do rzeczy uprzyjemniających życie na tym łez padole. Ma być smaczne, przyjemne w piciu, ma pasować do okoliczności spożycia i tyle. Nic więcej. Nie ma dla nich znaczenia z czego zostało zrobione, ile było użyte słodu pilzneńskiego a ile monachijskiego, skąd się wzięła goryczka w piwie czy zapach świeżo skoszonej trawy. Jest smaczne i to w zupełności wystarczy aby je wypić - albo niesmaczne i to te…

Zaufanie nie bierze się z powietrza

W tym zaufanie do marki.


Co jakiś czas ktoś pojawia się z jakąś piwną inicjatywą - a to jakiś browar, a to warzenie kontraktowe, a to jakieś "święto piwa". Dzieje się w branży sporo, a będzie się dziać jeszcze więcej, bo perspektywy rozwoju są ogromne i na pewno coraz więcej osób będzie chciało "spróbować sił". I każdemu trzeba będzie dać kredyt zaufania na początek, chociaż wielu dotychczasowych pretendentów do piwnego pucharu starało się mocno, by ci którzy im zaufali poczuli się jak frajerzy. Uraczono nas źle wydrukowanymi etykietami sprzedawanymi jako "obiekty kolekcjonerskie", piwem z resztek jako produktem pełnowartościowym, ale później to się już potoczyło jak lawina - piwo ze zmiotkami chmielu po jakichś targach, piwa z wadami, wreszcie na całego skwaśniałe.

Wszystko w imię rewolucji. Mam wrażenie, że wszystko to odbywa się przy akompaniamencie głupkowatego uśmiechu, który przykrywa postawę "PŁAĆCIE FRAJERZY - I LIŻCIE NAM BUTY".

Ale mie…

Wymyślanie prochu

...względnie odkrywanie Ameryki w XXI wieku. Tym się po 3 latach warzenia piwa zająłem.

Warką #101 wkroczyłem w rejony dla mnie zupełnie nowe, ale już dość dokładnie zbadane przez innych. Do lekkiego piwa (rozgrzewka dla drożdży przed czymś większym, więc tylko 11° Plato) nasypałem australijskiego chmielu i zaszczepiłem je belgijskimi drożdżami. Nie jakimiś szatanami estrowo-fenolowymi, tylko tymi z bardziej stonowanych, ale jednak. Chmielu również nie wsypałem jakoś szczególnie dużo, raptem 50g na 27 litrów w kotle warzelnym w 3 dawkach (15', 5' i 0'). Ma być lekko, niekontrowersyjnie, ciekawie i intrygująco - ale również nie aż tak, by ludzie pijący to piwo zwrócili na nie szczególną uwagę. Ma być reakcja w stylu "o, ciekawe" i może tyle wystarczy.

Traktuję ten eksperyment trochę jak rozpaczliwą próbę zrobienia czegoś nowego, co przywróci mi przyjemność z robienia piwa i pozwoli znowu traktować piwowarstwo jako podróż. Tak że lepiej, żeby wyszło to, co chciałby…

This counts to 100

W początkach lipca uwarzyłem moją warkę nr 100, zbiegiem okoliczności była to jasna pszenica - dokładnie jak moja warka nr 1. Po tym nastąpiła trzytygodniowa przerwa na urlop w Grecji, a do warzenia miałem wrócić zaraz po powrocie z wakacji. Plany uległy jednak zmianie i warzenie musiało zostać przełożone o tydzień, trochę z lenistwa, a trochę z niechęci do powtarzania w kółko tych samych receptur. W najbliższy piątek będę zacierał moją warkę nr 101, rozpoczynając jednocześnie nową setkę i nowy sezon. Trudno było mi się do tego zebrać, ale trzeba. Trzeba, bo dobre piwo z kranu nie leci. Trzeba również dlatego, że umiejętności należy rozwijać.
Od około 20-tej warki czuję, że jako tako panuję nad procesem warzenia. Od 50-tej czuję, że panuję nad surowcami, słodem i chmielem. Nadal jednak nie panuję nad drożdżami, ich efekt działania jest więcej dziełem zbiegu korzystnych okoliczności a czasem przypadku, niż moich celowych działań. Tego właśnie dotyczy plan na następne 100 warek, aby w …

Zima trzyma

A wraz z trzymającą zimą topnieją zapasy piwa w piwnicy. Lagery niestety dojrzewają tak wolno, że jeszcze długo nie będą w odpowiedniej formie do picia (chociaż oczywiście zdatne do picia to już są, tylko że to jeszcze nie to). Taka los piwowara żyjącego na łasce przyrody, ma to swój urok, ale nie jest wygodne.


Tym niemniej, postanowiłem postąpić nieco wbrew naturze i w najbliższym czasie uwarzyć sobie wreszcie jakieś ale, żeby mieć co pić wiosną. W tym celu nabyłem maty kempingowe i zmontowałem sobie przemyślne ubranko dla pojemnika fermentacyjnego. Mam nadzieję, że uda się tym zaczarować wiosnę...

Drożdże mnie nie lubią

A ja nie lubię ich. Chodzi konkretnie o Safale S-04 firmy Fermentis.


Jest to szczep brytyjski, dobrze osiadający, który daje piwa o brytyjskim charakterze estrowym, łagodnym smaku i dobrze komponujący się z brytyjskimi chmielami. Tyle producent. Niestety, moja praktyka w tym względzie zupełnie rozmija się z deklaracjami firmy Fermentis.

U mnie Safale S-04 dawały piwa wytrawne, z cierpkim finiszem, puste w smaku, pozbawione tej przyjemnej krągłości, której spodziewałbym się po piwach o brytyjskiej proweniencji. No i profil aromatyczny, niby trochę estrowy, ale jednak niezbyt wyraźny. Kilka tygodni temu miałem okazję spróbować paru próbek piw warzonych przez moich kolegów i były one wyraźnie lepsze od moich, więc postanowiłem przemyśleć sprawę i znaleźć przyczynę tak marnego zachowania się u mnie tego szczepu drożdży.

Pierwszym podejrzanym była woda - stanowi ona ponad 80% zawartości piwa, więc naturalnie moje zainteresowanie skierowało się w tę stronę na samym początku, zwłaszcza że la…

Koniec sezonu na lagery

Przynajmniej w browarze Clair de Lune. Warunki mam takie, jakie mam, więc nadchodząca wiosna jest dla mnie oznaką, że czas przygtować drożdże górnej fermentacji. Cieszy mnie to ogromnie, bo "zysk" z robienia w domu lagerów jest stosunkowo niewielki - w sklepach obecnie jest całkiem spory wybór porządnych piw, niejednokrotnie w całkiem przystępnej cenie (Pils z jabłonowskiej Manufaktury za 2.70, Pilzner z Miłosławia w tej samej cenie, czy Lagerowe z Ciechana za 2.90 - wchodzę w to!).



A skoro już po wszystkim, to można podsumować. 6 warek, w tym 3 lekkie jasne do kegów (10.5-11°), jasne pilzneropodobne, typowo polskie (chmielone wyłącznie Lubelskim), ciemne dla żony i na zakończenie w założeniu "coś bursztynowego", ale w efekcie wyszło mi "Książęce Czerwony Lager". Trzy ostatnie piwa do butelek. Nie dało się w tym roku zrobić koźlaka na zakończenie - zima przyszła ok. 3 tygodnie później niż w ubiegłym roku i skończyła się o 2 tygodnie wcześniej. Temperatura…

Jak nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz

Jakiś czas temu w Wielkiej Brytanii głośnym echem odbiła się sprawa zamknięcia browaru Devilfish Brewery z Radstock w Somerset. Stało się tak za sprawą pożegnalnej notki, którą browar zamieścił na swojej stronie, a w której bardzo wyraźnie obwiniał rząd o swoje niepowodzenie. Mało tego, właściciel tego browaru w innych wypowiedziach do tablicy przywołał również właścicieli pubów i inne browary.
But the truth of the matter is that over two years we've made loads of money for the government and no money for ourselves. And when you are working full time on something, you can get pretty fed up paying down a government defecit you had nothing to do with creating, while not putting food in front of your kids. So thank you Mr Local MP for ignoring our pleas. You'll no longer be getting our beer duty, and we could go and sign on. Who exactly benefits from that situation? (#) W rzeczy samej, rząd jest temu winien. Ale również:
Jones says that the Devilfish team drove the length and br…

Zima to dobry czas na picie piwa

Choćby dlatego, że można się nad nim odpowiednio skupić.


Latem piwo lepiej wchodzi (są tacy, których mierzi słowo "pijalność", więc nie będę go używał - niech mają). Jest chłodne, zawiera dużo wody, jest lekko gorzkawe, ma rześko wyglądającą pianę i kolor. Ale to "dobre wchodzenie" powoduje również, że mniej skupiam się na smaku czy zapachu, a więcej na tym, czy się przyjemnie pije, a także na tym, czy pasuje ogólnie do sytuacji.

Ale po gorącym lecie przychodzi chłodniejsza pora roku, kiedy browary komercyjne zwykle uaktywniają swoje zespoły ds biadolenia, ale prawdziwi smakosze piwa zacierają ręce. Bo to właśnie jesienią i zimą na rynek wjeżdżają mocne ciekawostki większe lub mniejsze. Piwa o bogatszym smaku, niespotykanym zapachu - piwa do delektowania się w długie wieczory. Piwa, które wymagają skupienia na nich uwagi przez czas nieco dłuższy, niż wypicie szklanki duszkiem, takie, które zmieniają się wraz ze stopniowym ogrzewaniem, uwalniając kolejne zapachy i n…

A co mnie to obchodzi, głupcze?

Flejmy, flejmy... Każdy porządny internetowy troll łaknie porządnych flejmów jak kania dżdżu. Ostatnimi dniami kręciło się wokół wpisu na blogu Kopyra, uroczo zatytułowanego "Amortyzacja, głupcze!". Główna hejterska instytucja polskiej sceny piwnej, czyli forum Browar.biz nie mogła pozostać głucha na ten sygnał, stosowny wątek od początku wykipiał emocjami. Niestety, winowajca całego zamieszania kilka dni wcześniej wypiął się na Browar.biz, strzelił focha i zabrał stamtąd swoje zabawki, więc cała dyskusja przypominała wzajemne okładanie się po łbach przez kiboli Legii pod nieobecność kiboli Polonii. Na szczęście Kopyr udziela się jeszcze na piwo.org, więc chociaż tam można było liczyć na porządny flejm i rzeczywiście, jak na atmosferę tamtego forum był on dosyć gorący. Ale i tak tylko relatywnie, bo ogólnie to - nuda.



Ale ja nie o tym chciałem, tylko o samym artykule. A właściwie nawet nie o artykule, bo generalnie nie interesuje mnie, co ktoś uważa na temat cen jakiegoś piw…

Marzenia piwowara

Czyli co chciałbym uwarzyć, ale jakoś nie mogłem się do tego zebrać (albo coś mnie powstrzymało).
Wybór tego, co będzie warzone wynika z kilku czynników. Jakie mam surowce? Przede wszystkim drożdże, to one w największej mierze warunkują plan warzelny. Jest to najdroższy składnik tej układanki i wiele planowania wkładam w to, by jak najlepiej je wykorzystać. Jest to również ten czynnik, który najbardziej wpływa na charakter końcowego produktu i naprawdę nie warto na drożdżach oszczędzać. Szczepów drożdży jest multum, ale nie zawsze i nie wszystkie są dostępne od ręki, więc ponownie: zaopatrzenie wymaga nieco planowania.
W mniejszym, ale wciąż znaczącym zakresie, na wybór tego co będzie warzone ma wpływ również stan magazynu chmielu. W mojej dotychczasowej praktyce raczej miało to mniejsze znaczenie, bo nie warzyłem piw które wymagają charakterystycznych właściwości chmielu (piw z nowego świata, amerykańskich czy pacyficznych), ale ta sytuacja któregoś dnia ulegnie zmianie.
Słody raczej…

Lager or ale, that is the question

Przy okazji podsumowania roku 2012 przyjrzałem się zmianom, jakie zaszły w moim podejściu do robienia w domu piw dolnej fermentacji, czyli lagerom.


Pierwszy sezon lagerowy był w zimie 2010/2011. Byłem bardzo podekscytowany tym, że zrobię wreszcie jakieś porządne piwo, przy czym nie zrażało mnie wcale, że moje doświadczenie jest zbliżone do zera. Wyszło co wyszło (1 dobre, 3 zadowalające, 2 kiepskie), zanadto zadowolony z efektów nie byłem, chociaż jedno piwo (jasny special 13°) zyskało ogólną aprobatę. Przede wszystkim - piwa nie przypominały dobrych lagerów ze sklepu, ani nawet przeciętnych. W ogóle nie przypominały komercyjnych lagerów.

Drugi sezon lagerowy to była zima 2011/2012. Wnioski zostały wyciągnięte i skupiłem się na robieniu zwykłych piw, przeznaczonych do wyszynku z kegów i te wyszły nadspodziewanie dobrze, biorąc pod uwagę odzew konsumentów - zarówno oba lekkie, jak i special oraz marcowe. Z piw przeznaczonych do rozlewu do butelek zadowolony byłem z 1, 1 było przeciętne…

Piwowarskie podsumowanie roku 2012

Myślę, że "zwykłopiwnego" nie będę robił, z mojego punktu widzenia niewiele się ciekawego działo. Ale może jak sobie coś przypomnę, to jeszcze będzie jedno. A tymczasem - piwowarskie, czyli co ciekawego działo się w moim browarze domowym Clair de Lune.


Rok piwowarski 2012 zacząłem od mocnego, ciemnego lagera o sugestywnej nazwie "Ciemne", była to moja 57 warka. Zakończyłem warką nr 85 - lekkim lagerem na rozruszanie drożdży Budvar Lager. Z tego wynika, że uwarzyłem 28 warek, czyli mniej niż w roku 2011, no ale wtedy to był szał. 2 z tych warek poszły w kanał, jedna jeszcze przed zadaniem drożdży (gryczane na płatkach błyskawicznych, które mi się nie zatarło poprawnie) i jedna po fermentacji, gdy uciekła mi znacząco temperatura fermentacji jasnego pszenicznego - piwo wyszło wybitnie niepijalne. Najlepszym moim piwem wg mnie tego roku była pierwsza warka ciemnego żytniego ale, którą uwarzyłem wiosną. Natomiast największą porażką okazały się wszystkie piwa, które prze…