Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

A co mnie to obchodzi, głupcze?

Flejmy, flejmy... Każdy porządny internetowy troll łaknie porządnych flejmów jak kania dżdżu. Ostatnimi dniami kręciło się wokół wpisu na blogu Kopyra, uroczo zatytułowanego "Amortyzacja, głupcze!". Główna hejterska instytucja polskiej sceny piwnej, czyli forum Browar.biz nie mogła pozostać głucha na ten sygnał, stosowny wątek od początku wykipiał emocjami. Niestety, winowajca całego zamieszania kilka dni wcześniej wypiął się na Browar.biz, strzelił focha i zabrał stamtąd swoje zabawki, więc cała dyskusja przypominała wzajemne okładanie się po łbach przez kiboli Legii pod nieobecność kiboli Polonii. Na szczęście Kopyr udziela się jeszcze na piwo.org, więc chociaż tam można było liczyć na porządny flejm i rzeczywiście, jak na atmosferę tamtego forum był on dosyć gorący. Ale i tak tylko relatywnie, bo ogólnie to - nuda.



Ale ja nie o tym chciałem, tylko o samym artykule. A właściwie nawet nie o artykule, bo generalnie nie interesuje mnie, co ktoś uważa na temat cen jakiegoś piw…

Marzenia piwowara

Czyli co chciałbym uwarzyć, ale jakoś nie mogłem się do tego zebrać (albo coś mnie powstrzymało).
Wybór tego, co będzie warzone wynika z kilku czynników. Jakie mam surowce? Przede wszystkim drożdże, to one w największej mierze warunkują plan warzelny. Jest to najdroższy składnik tej układanki i wiele planowania wkładam w to, by jak najlepiej je wykorzystać. Jest to również ten czynnik, który najbardziej wpływa na charakter końcowego produktu i naprawdę nie warto na drożdżach oszczędzać. Szczepów drożdży jest multum, ale nie zawsze i nie wszystkie są dostępne od ręki, więc ponownie: zaopatrzenie wymaga nieco planowania.
W mniejszym, ale wciąż znaczącym zakresie, na wybór tego co będzie warzone ma wpływ również stan magazynu chmielu. W mojej dotychczasowej praktyce raczej miało to mniejsze znaczenie, bo nie warzyłem piw które wymagają charakterystycznych właściwości chmielu (piw z nowego świata, amerykańskich czy pacyficznych), ale ta sytuacja któregoś dnia ulegnie zmianie.
Słody raczej…

Lager or ale, that is the question

Przy okazji podsumowania roku 2012 przyjrzałem się zmianom, jakie zaszły w moim podejściu do robienia w domu piw dolnej fermentacji, czyli lagerom.


Pierwszy sezon lagerowy był w zimie 2010/2011. Byłem bardzo podekscytowany tym, że zrobię wreszcie jakieś porządne piwo, przy czym nie zrażało mnie wcale, że moje doświadczenie jest zbliżone do zera. Wyszło co wyszło (1 dobre, 3 zadowalające, 2 kiepskie), zanadto zadowolony z efektów nie byłem, chociaż jedno piwo (jasny special 13°) zyskało ogólną aprobatę. Przede wszystkim - piwa nie przypominały dobrych lagerów ze sklepu, ani nawet przeciętnych. W ogóle nie przypominały komercyjnych lagerów.

Drugi sezon lagerowy to była zima 2011/2012. Wnioski zostały wyciągnięte i skupiłem się na robieniu zwykłych piw, przeznaczonych do wyszynku z kegów i te wyszły nadspodziewanie dobrze, biorąc pod uwagę odzew konsumentów - zarówno oba lekkie, jak i special oraz marcowe. Z piw przeznaczonych do rozlewu do butelek zadowolony byłem z 1, 1 było przeciętne…

Piwowarskie podsumowanie roku 2012

Myślę, że "zwykłopiwnego" nie będę robił, z mojego punktu widzenia niewiele się ciekawego działo. Ale może jak sobie coś przypomnę, to jeszcze będzie jedno. A tymczasem - piwowarskie, czyli co ciekawego działo się w moim browarze domowym Clair de Lune.


Rok piwowarski 2012 zacząłem od mocnego, ciemnego lagera o sugestywnej nazwie "Ciemne", była to moja 57 warka. Zakończyłem warką nr 85 - lekkim lagerem na rozruszanie drożdży Budvar Lager. Z tego wynika, że uwarzyłem 28 warek, czyli mniej niż w roku 2011, no ale wtedy to był szał. 2 z tych warek poszły w kanał, jedna jeszcze przed zadaniem drożdży (gryczane na płatkach błyskawicznych, które mi się nie zatarło poprawnie) i jedna po fermentacji, gdy uciekła mi znacząco temperatura fermentacji jasnego pszenicznego - piwo wyszło wybitnie niepijalne. Najlepszym moim piwem wg mnie tego roku była pierwsza warka ciemnego żytniego ale, którą uwarzyłem wiosną. Natomiast największą porażką okazały się wszystkie piwa, które prze…