Przejdź do głównej zawartości

A co mnie to obchodzi, głupcze?

Flejmy, flejmy... Każdy porządny internetowy troll łaknie porządnych flejmów jak kania dżdżu. Ostatnimi dniami kręciło się wokół wpisu na blogu Kopyra, uroczo zatytułowanego "Amortyzacja, głupcze!". Główna hejterska instytucja polskiej sceny piwnej, czyli forum Browar.biz nie mogła pozostać głucha na ten sygnał, stosowny wątek od początku wykipiał emocjami. Niestety, winowajca całego zamieszania kilka dni wcześniej wypiął się na Browar.biz, strzelił focha i zabrał stamtąd swoje zabawki, więc cała dyskusja przypominała wzajemne okładanie się po łbach przez kiboli Legii pod nieobecność kiboli Polonii. Na szczęście Kopyr udziela się jeszcze na piwo.org, więc chociaż tam można było liczyć na porządny flejm i rzeczywiście, jak na atmosferę tamtego forum był on dosyć gorący. Ale i tak tylko relatywnie, bo ogólnie to - nuda.



Ale ja nie o tym chciałem, tylko o samym artykule. A właściwie nawet nie o artykule, bo generalnie nie interesuje mnie, co ktoś uważa na temat cen jakiegoś piwa, a tym bardziej mam gdzieś tłumaczenie, dlaczego one są takie a nie inne (to jest odpowiedź na pytanie w tytule tego postu - nic mnie nie obchodzi, głupcze!).

Zastanawia mnie, dlaczego Kopyr - piwowar domowy, kierownik sklepu spożywczego, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych - dlaczego on tłumaczy przyczynę jakiejś decyzji biznesowej, z którą nie ma nic wspólnego? Żadna z jego życiowych ról nie obejmuje bycia właścicielem czy współwłaścicielem browaru komercyjnego. Po co (czy również: dlaczego?) wchodzi w nie swoje buty i broni czegoś, co nie jest jego dziedziną? Rozumiem podobne wypowiedzi np. Michała Saksa - jest piwowarem w browarze restauracyjnym, jego pracodawca płaci mu pieniądze i od kondycji finansowej jego pracodawcy zależy jego wynagrodzenie, więc chciałby żeby ta kondycja była jak najlepsza. Ale Kopyr? Wątpię, żeby z jego tzw. "kolaboracji" (tak na marginesie - to słowo ma wydźwięk pejoratywny) z Browarem Widawa miał jakieś pieniądze. A nawet jeżeli, to one nie były na tyle duże, żeby mógł na tym budować swoją przyszłość. O co więc temu Kopyrowi chodzi? Tak się polubili z Wojtkiem Frączykiem, że postanowił go bronić?

Ach, w sumie... Co mnie to obchodzi? I tak drogiego piwa nie pijam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Programowanie ESP8266 w C/C++

ESP8266 powoli ustępuje miejsca swojemu następcy ESP32, ale jest to proces wyjątkowo powolny. Może to ceny tak samych chipów jak i płytek developerskich to powodują (niewiele jest gotowych modułów w cenie poniżej $10 z przesyłką), a może rozbudowany ekosystem bibliotek do ESP8266. W każdym razie ze starszym bratem ESP32 jeszcze długo będziemy mieć do czynienia, zwłaszcza że jest to wciąż jedna z najlepszych opcji jeżeli chodzi o mikrokontrolery.

ESP8266 można programować w Lua lub w Pythonie, jednak najlepszym wyjściem jest zaprogramowanie własnego firmware w C++ lub w C - daje to największą kontrolę i zapewnia najlepszą wydajność. Jakie mamy do tego możliwości? Od najłatwiejszej do najbardziej skomplikowanej.
ESP8266 core dla Arduino Link: Github

To jest najprostsze rozwiązanie, implementacja ramówki Wiring dla ESP8266. Jakkolwiek można tę obsługę zainstalować w Arduino IDE, to nie ma to większego sensu, bo nie da się tego edytora używać do niczego poważniejszego. Pisze się to w nor…

RetroPie, bo mi się dziecko alienowało

Dziecko moje najdroższe alienowało mi się siedząc przed komputerem w swoim pokoju. Nie żebym jej zabraniał, ale skoro ma grać, to niech gra przy nas, w salonie. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gra.

Wymagane hardware:

Raspberry Pi 2 Mod. B,karta SD min. 8GB,gamepad na USB,telewizor
Opcjonalne w zależności od konfiguracji:

karta WiFi na USBklawiatura na USBpendrive czy inny storage na USB Jak już to wszystko mamy, to możemy robić. Zajmie to parę godzin wszystkiego.
RetroPie Obraz RetroPie pobieramy ze strony projektu, to będzie ten którego nazwa kończy się na rpi2.img.gz. Następnie obraz ten trzeba rozpakować i nagrać w standardowy sposób na kartę SD. Wkładamy kartę do RPi, podłączamy pada do USB, bootujemy naszą zabawkę i zaczynamy konfigurowanko jak zwykle z RPi (z podłączonego klawikordu i na telewizorze, albo po ludzku, po zalogowaniu przez SSH), czyli najpierw używając skryptu raspi-config rozciągamy system plików na całą kartę, reboot, pełna aktualizacja systemu, być może reboo…

Hello, Mr. Developer

Po dłuższej robocie z innymi rzeczami trafił mi się jeden mały projekt, który idealnie nadał się na rozpoznanie bojem, co tam nowego panie w światku bibliotek narzędziowych/ramówek do robienia aplikacji sieciowych - proste REST API z jednym zasobem w kilku perspektywach. Pierwsza myśl była "robiłem to meeelion razy, w jeden dzień będzie z pokryciem 100%". Ale zaraz zorientowałem się, że to dobra okazja, żeby przy okazji rozejrzeć się, czy czasem coś nowego nie pojawiło się na arenie w ciągu tych 3 czy 4 lat, kiedy tłukłem w standardzie Flask + SQLAlchemy, do porzygu. Pamiętam przecież, jak ze 3 lata temu co chwilę pojawiały się jakieś zajawki, że tu jakiś framework osiągnął niesamowite wyniki w benchmarkach, a to jakiś przełomowy koncept miał na zawsze odmienić sposób w jaki robi się webaplikacje w Pythonie, a to to, a to tamto. Poprosiłem więc o chwilę ekstra na zastanowienie się i wyruszyłem wraz z Google na poszukiwanie króla dżungli.
Jest źle, a nawet bardzo źle. Asynch…