Przejdź do głównej zawartości

Marzenia piwowara

Czyli co chciałbym uwarzyć, ale jakoś nie mogłem się do tego zebrać (albo coś mnie powstrzymało).

Wybór tego, co będzie warzone wynika z kilku czynników.

Jakie mam surowce? Przede wszystkim drożdże, to one w największej mierze warunkują plan warzelny. Jest to najdroższy składnik tej układanki i wiele planowania wkładam w to, by jak najlepiej je wykorzystać. Jest to również ten czynnik, który najbardziej wpływa na charakter końcowego produktu i naprawdę nie warto na drożdżach oszczędzać. Szczepów drożdży jest multum, ale nie zawsze i nie wszystkie są dostępne od ręki, więc ponownie: zaopatrzenie wymaga nieco planowania.
W mniejszym, ale wciąż znaczącym zakresie, na wybór tego co będzie warzone ma wpływ również stan magazynu chmielu. W mojej dotychczasowej praktyce raczej miało to mniejsze znaczenie, bo nie warzyłem piw które wymagają charakterystycznych właściwości chmielu (piw z nowego świata, amerykańskich czy pacyficznych), ale ta sytuacja któregoś dnia ulegnie zmianie.
Słody raczej nie stanowią problemu, pomimo bardzo ograniczonej możliwości magazynowania. Zawsze mam te kilka podstawowych słodów w ilości pozwalającej na uwarzenie czegoś, na co mam akurat ochotę. Najwyżej jakiś mniej znaczący składnik zasypu zostanie zastąpiony innym podobnym - nie mam ambicji warzenia dokładnych klonów piw komercyjnych, czy klonowania warek innych piwowarów domowych.

Na ile mogę sobie pozwolić w mojej warzelni? Warzenie piwa na kuchence gazowej w małym mieszkaniu limituje zarówno ilość (tzw. wybicie), jak i w pośrednio ekstrakt początkowy. Nie można postawić większego gara, bo się nie uda brzeczki zagotować i utrzymać wrzenia, nie można również wziąć więcej ziarna do zacierania, bo się nie zmieści w największym dostępnym garze.

I wreszcie lista

Porter bałtycki ~22° Plato

Zwany czasem piwowarskim skarbem Polski. Jedno z ulubionych piw mojej żony, do tej pory omijałem je z racji wysokiego ekstraktu i ograniczenia na ilość słodu, jaką można zapakować do mojego gara - 10kg na pewno tam nie wejdzie. Ale ciśnienie jest tak duże, że pewnie pójdę nieco na skróty i część słodu zastąpię niechmielonym ekstraktem słodowym. Myślę o ilości ok. 2kg ekstraktu, co pozwoli mi zatrzeć tylko 6-7kg słodu. I tak nie zamierzam wysyłać tego piwa na żaden konkurs, a ważne żeby było smaczne.

Belgijskie ciemne mocne ~20° Plato

Kolejne ciemne i mocne piwo, którego jeszcze nie miałem okazji warzyć, a które robi wielkie wrażenie na mojej żonie. Być może w 2013 roku uda mi się je zrobić, ponieważ na lato planuję serię piw o belgijskiej proweniencji. Powinno być łatwiej niż w przypadku porteru, ponieważ część ekstraktu zostanie dostarczona przez cukier.

Burton Ale / Winter Warmer ~17° Plato

Czyli mocne, przeciętnie długo leżakowane piwo o brytyjskim rodowodzie, początkowo jasne, a im bliżej dzisiejszych czasów, tym ciemniejsze (a również coraz słabsze). Nie wystarczyło mi na nie czasu w 2012 gdy robiłem dużo piw brytyjskich, najprawdopodobniej również nie dam rady go zrobić w 2013. No, chyba że uda mi się zebrać do warzenia pod koniec lutego w ramach International Homebrew Project. Zastanawiam się tylko, czy takie piwo znajdzie amatorów w domu.

Stout owsiany ~15° Plato

Co do tego piwa to akurat jestem pewien, że znajdzie przynajmniej jednego amatora u mnie w domu. Cały myk polega na tym, że to piwo ma być uwarzone według oryginalnej receptury z browaru Maclay's z roku 1909. Lista surowców jest tak niezwykła, że aż mi się robi gorąco na myśl, że wrzucę to wszystko do gara. To piwo zaplanowałem na moją setną warkę, ale jeszcze się nie zdecydowałem, bo kolejnym piwem, jakiego uwarzenie mi się marzy jest...

Stout imperialny ~22° Plato

W najprostszej, a jednocześnie najbardziej znanej oryginalnej wersji, czyli 1914 Courage Imperial Stout. Czy jako "seteczkę" uwarzyć imperialnego czy owsianego? Jeszcze nie wiem, ale na pewno chcę uwarzyć oba.

Jak widać, w większości są to piwa o bardzo wysokim ekstrakcie początkowym. Do tej pory jakoś nie lubiłem piw mocnych, jednak wydaje mi się, że już do nich dojrzałem. Czas wziąć się za warzenie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Programowanie ESP8266 w C/C++

ESP8266 powoli ustępuje miejsca swojemu następcy ESP32, ale jest to proces wyjątkowo powolny. Może to ceny tak samych chipów jak i płytek developerskich to powodują (niewiele jest gotowych modułów w cenie poniżej $10 z przesyłką), a może rozbudowany ekosystem bibliotek do ESP8266. W każdym razie ze starszym bratem ESP32 jeszcze długo będziemy mieć do czynienia, zwłaszcza że jest to wciąż jedna z najlepszych opcji jeżeli chodzi o mikrokontrolery.

ESP8266 można programować w Lua lub w Pythonie, jednak najlepszym wyjściem jest zaprogramowanie własnego firmware w C++ lub w C - daje to największą kontrolę i zapewnia najlepszą wydajność. Jakie mamy do tego możliwości? Od najłatwiejszej do najbardziej skomplikowanej.
ESP8266 core dla Arduino Link: Github

To jest najprostsze rozwiązanie, implementacja ramówki Wiring dla ESP8266. Jakkolwiek można tę obsługę zainstalować w Arduino IDE, to nie ma to większego sensu, bo nie da się tego edytora używać do niczego poważniejszego. Pisze się to w nor…

RetroPie, bo mi się dziecko alienowało

Dziecko moje najdroższe alienowało mi się siedząc przed komputerem w swoim pokoju. Nie żebym jej zabraniał, ale skoro ma grać, to niech gra przy nas, w salonie. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gra.

Wymagane hardware:

Raspberry Pi 2 Mod. B,karta SD min. 8GB,gamepad na USB,telewizor
Opcjonalne w zależności od konfiguracji:

karta WiFi na USBklawiatura na USBpendrive czy inny storage na USB Jak już to wszystko mamy, to możemy robić. Zajmie to parę godzin wszystkiego.
RetroPie Obraz RetroPie pobieramy ze strony projektu, to będzie ten którego nazwa kończy się na rpi2.img.gz. Następnie obraz ten trzeba rozpakować i nagrać w standardowy sposób na kartę SD. Wkładamy kartę do RPi, podłączamy pada do USB, bootujemy naszą zabawkę i zaczynamy konfigurowanko jak zwykle z RPi (z podłączonego klawikordu i na telewizorze, albo po ludzku, po zalogowaniu przez SSH), czyli najpierw używając skryptu raspi-config rozciągamy system plików na całą kartę, reboot, pełna aktualizacja systemu, być może reboo…

Hello, Mr. Developer

Po dłuższej robocie z innymi rzeczami trafił mi się jeden mały projekt, który idealnie nadał się na rozpoznanie bojem, co tam nowego panie w światku bibliotek narzędziowych/ramówek do robienia aplikacji sieciowych - proste REST API z jednym zasobem w kilku perspektywach. Pierwsza myśl była "robiłem to meeelion razy, w jeden dzień będzie z pokryciem 100%". Ale zaraz zorientowałem się, że to dobra okazja, żeby przy okazji rozejrzeć się, czy czasem coś nowego nie pojawiło się na arenie w ciągu tych 3 czy 4 lat, kiedy tłukłem w standardzie Flask + SQLAlchemy, do porzygu. Pamiętam przecież, jak ze 3 lata temu co chwilę pojawiały się jakieś zajawki, że tu jakiś framework osiągnął niesamowite wyniki w benchmarkach, a to jakiś przełomowy koncept miał na zawsze odmienić sposób w jaki robi się webaplikacje w Pythonie, a to to, a to tamto. Poprosiłem więc o chwilę ekstra na zastanowienie się i wyruszyłem wraz z Google na poszukiwanie króla dżungli.
Jest źle, a nawet bardzo źle. Asynch…