Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2013

Kolacja dla kawalera (fotoporadnik)

Na przykład słomianego, ale może być każdy inny. Przypuśćmy że odjechała ci żona. Impreza, te sprawy, pizza na telefon, chińczyk, kebab... Ale jednakowoż trzeba czasem coś zjeść normalnego, co nie szczekało dziś rano ani nie leżało przez ostatni tydzień na podłodze. I stąd ten poradnik.

Wracając z pracy do domu wejdź do sklepu i kup 6 surowych cienkich kiełbasek.Takich jak te, nie kombinuj.


6. Nie 5, nie 4, nie 7. 6. To jest przepis na kolację z 6 kiełbasek, więc z każdej innej ilości może wyjść niedobre. Ale z 6 jest świetne i tyle właśnie należy kupić. Nie daj sobie również wmówić, że "wystarczy 4 żeby się najeść". Chyba jakiemuś Bieberowi, albo innemu pokurczowi, co waży 30 kilo.

Jak już masz te kiełbaski w domu, to nie otwieraj jeszcze piwa! Chwila, najpierw kiełbaski. Wyjmij patelnię grillową (to ta z żeberkami, najczęściej prostokątna), weź trochę oleju rzepakowego na ręcznik papierowy i przetrzyj ją na zimno. Odpal największy palnik, postaw na nim patelnię i czekaj. N…

Związek Socjalistycznych Browarów Rzemieślniczych i Kontraktowych

Zastanawiający schemat myślowy - piwowarstwo rzemieślnicze tym różni się od "normalnego" biznesu, że ma być branżą wolną od ryzyka, przynajmniej do pewnego momentu (vide ostatnie wieści o zamknięciu Browaru Konstancin).


Skąd ta dziwna konstatacja wśród świeżo upieczonych browarników i kontraktowców? Co i rusz natykam się na tłumaczenie opychania szmelcu za cenę produktu pełnowartościowego tym, że ktoś tam "zainwestował i nie może sobie pozwolić na taką stratę". A co dziwniejsze później jeszcze niektórzy potakują i przyjmują to pokrętne tłumaczenie za dobrą monetę, że niby przyznaje rację i jest mu przykro. Sprawa przycicha i można przeczekać licząc, że za następnym razem pójdzie lepiej. A co jak nie pójdzie, znów się frajerom sprzeda jakiś tekst o "problemach technicznych" i cała historia do powtórki?

"Przed socjalizmem" prawdziwe było powiedzenie, że za naukę się płaci. Potem socjaliści propagandę bezpłatnej edukacji wsparli umiejętnym księgowy…

Mam dwuacetyl i nie zawaham się go użyć

Nie wiem skąd się wziął, co poszło nie tak, w którym momencie popełniłem błąd, no ale fakt się stał, mleko się rozlało, mam 21 litrów piwa, którego do ust nie wezmę. Sprawa byłaby prosta, gdybym zrobił je dla siebie - poszłoby spokojnie do klo i tylko może westchnąłbym sobie nad tym, ile roboty poszło na marne.
Ale nie jest tak prosto, bo zrobiłem to piwo na zamówienie innych ludzi na imprezę. Do imprezy czasu jest mało, więc kolejnego im nie zrobię. Musiałbym szarpnąć coś z moich (i tak już bardzo szczupłych po gorącym lecie) zapasów, względnie kupić beczułkę czegoś dobrego, co mnie zaboli finansowo. Bo przecież im obiecałem, a obietnic należy dotrzymywać. To są tacy mili ludzie, że i mnie by się zrobiło przykro, gdybym ich zawiódł. I co teraz?
Ci ludzie to nie są żadni koneserzy piwa, żadni prosumenci, ani nawet smakosze. Piwo miało służyć do uprzyjemnienia spotkania towarzyskiego i zajmować odległy plan podczas całego zdarzenia. Miało się miło pić i zwilżać delikatnie gardła wysusz…

Telewizja uczy, bawi, wychowuje

Są ludzie, dla których piwo jest bardzo ważną rzeczą w ich życiu zawodowym - oni produkują piwo, liczą je, liczą pieniądze wydane i zarobione. Dla nich bardzo ważne jest, by wiedzieć z czego i jak to piwo zostało zrobione, ile do jego wyprodukowania użyto słodu, ile chmielu, jakich odmian i ile to kosztowało. Wiedza technologiczna jest im niezbędna do tego, żeby wyznaczyć cenę z jaką piwo ma się pojawić na rynku, ile surowców trzeba zamówić żeby wyprodukować następną partię, ewentualnie jakie inne zamówić, żeby piwo z następnej partii było lepsze.

Są też ludzie, dla których piwo zalicza się do rzeczy uprzyjemniających życie na tym łez padole. Ma być smaczne, przyjemne w piciu, ma pasować do okoliczności spożycia i tyle. Nic więcej. Nie ma dla nich znaczenia z czego zostało zrobione, ile było użyte słodu pilzneńskiego a ile monachijskiego, skąd się wzięła goryczka w piwie czy zapach świeżo skoszonej trawy. Jest smaczne i to w zupełności wystarczy aby je wypić - albo niesmaczne i to te…

Zaufanie nie bierze się z powietrza

W tym zaufanie do marki.


Co jakiś czas ktoś pojawia się z jakąś piwną inicjatywą - a to jakiś browar, a to warzenie kontraktowe, a to jakieś "święto piwa". Dzieje się w branży sporo, a będzie się dziać jeszcze więcej, bo perspektywy rozwoju są ogromne i na pewno coraz więcej osób będzie chciało "spróbować sił". I każdemu trzeba będzie dać kredyt zaufania na początek, chociaż wielu dotychczasowych pretendentów do piwnego pucharu starało się mocno, by ci którzy im zaufali poczuli się jak frajerzy. Uraczono nas źle wydrukowanymi etykietami sprzedawanymi jako "obiekty kolekcjonerskie", piwem z resztek jako produktem pełnowartościowym, ale później to się już potoczyło jak lawina - piwo ze zmiotkami chmielu po jakichś targach, piwa z wadami, wreszcie na całego skwaśniałe.

Wszystko w imię rewolucji. Mam wrażenie, że wszystko to odbywa się przy akompaniamencie głupkowatego uśmiechu, który przykrywa postawę "PŁAĆCIE FRAJERZY - I LIŻCIE NAM BUTY".

Ale mie…