Przejdź do głównej zawartości

Kolacja dla kawalera (fotoporadnik)

Na przykład słomianego, ale może być każdy inny. Przypuśćmy że odjechała ci żona. Impreza, te sprawy, pizza na telefon, chińczyk, kebab... Ale jednakowoż trzeba czasem coś zjeść normalnego, co nie szczekało dziś rano ani nie leżało przez ostatni tydzień na podłodze. I stąd ten poradnik.

Wracając z pracy do domu wejdź do sklepu i kup 6 surowych cienkich kiełbasek.Takich jak te, nie kombinuj.


6. Nie 5, nie 4, nie 7. 6. To jest przepis na kolację z 6 kiełbasek, więc z każdej innej ilości może wyjść niedobre. Ale z 6 jest świetne i tyle właśnie należy kupić. Nie daj sobie również wmówić, że "wystarczy 4 żeby się najeść". Chyba jakiemuś Bieberowi, albo innemu pokurczowi, co waży 30 kilo.

Jak już masz te kiełbaski w domu, to nie otwieraj jeszcze piwa! Chwila, najpierw kiełbaski. Wyjmij patelnię grillową (to ta z żeberkami, najczęściej prostokątna), weź trochę oleju rzepakowego na ręcznik papierowy i przetrzyj ją na zimno. Odpal największy palnik, postaw na nim patelnię i czekaj. Nie otwieraj jeszcze piwa.

Jak patelnia będzie gorąca (poznasz to np. po tym, że się sparzysz jak jej dotkniesz), to wyłóż swoje kiełbasiątka na nią równo.


Teraz jest najlepszy czas, żeby zadbać o jakieś dodatki. Proponuję się nie oszczędzać i pojechać czym lodówka bogata. Co prawda ketchup to żarcie dla małolatów, ale może się przydać.


Moim zdaniem taki zestaw wyczerpuje znamiona "sałatki" (wszystko to jest zrobione w głównej mierze z roślin). A jak do tego jeszcze dodasz pieczywo (np. wczorajszą bułkę - co z tego że czerstwa, takie pieczywo jest zdrowsze), to już w ogóle, wyrosną zęby jak u królika.


To powinno zamknąć ćwarz wegetarianom. Czas obrócić kiełbaski, bo chyba zaczęło już walić spalenizną w kuchni. To dobry znak, fizyka działa. Jesteśmy na dobrej drodze.


Co strachliwsi mogą teraz widelcem sobie te kiełbaski ponakłuwać, że niby jakiś tłuszcz się wytopi, ale to pic na wodę i fotomontaż. W tych kiełbaskach nie ma żadnego tłuszczu, bo inaczej by wypłynął. Nincs, keine, null. Jak się czujesz żarciowym celebrytą, to połam bułkę. Przy okazji zaliczysz wieczorny WF. Przecież to wczorajsza bułka.


I teraz również jest odpowiedni czas, żeby otworzyć piwo. Jakie lubisz lub masz pod ręką, ja miałem akurat takie. Ciemny lager, idealne na letnie upały.


Kontrolne odwrócenie kiełbasek dla sprawdzenia, czy po ciemnej stronie księżyca wszystko jest ok.


I można jeść. Jak to szkopy mówią? Mahlzeit, czyli "czas jeść". Nie żadne "bon appetit" czy inne takie wymysły, tylko normalnie. Żarcie na stole.


Patelnię umyjesz jutro.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Programowanie ESP8266 w C/C++

ESP8266 powoli ustępuje miejsca swojemu następcy ESP32, ale jest to proces wyjątkowo powolny. Może to ceny tak samych chipów jak i płytek developerskich to powodują (niewiele jest gotowych modułów w cenie poniżej $10 z przesyłką), a może rozbudowany ekosystem bibliotek do ESP8266. W każdym razie ze starszym bratem ESP32 jeszcze długo będziemy mieć do czynienia, zwłaszcza że jest to wciąż jedna z najlepszych opcji jeżeli chodzi o mikrokontrolery.

ESP8266 można programować w Lua lub w Pythonie, jednak najlepszym wyjściem jest zaprogramowanie własnego firmware w C++ lub w C - daje to największą kontrolę i zapewnia najlepszą wydajność. Jakie mamy do tego możliwości? Od najłatwiejszej do najbardziej skomplikowanej.
ESP8266 core dla Arduino Link: Github

To jest najprostsze rozwiązanie, implementacja ramówki Wiring dla ESP8266. Jakkolwiek można tę obsługę zainstalować w Arduino IDE, to nie ma to większego sensu, bo nie da się tego edytora używać do niczego poważniejszego. Pisze się to w nor…

RetroPie, bo mi się dziecko alienowało

Dziecko moje najdroższe alienowało mi się siedząc przed komputerem w swoim pokoju. Nie żebym jej zabraniał, ale skoro ma grać, to niech gra przy nas, w salonie. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gra.

Wymagane hardware:

Raspberry Pi 2 Mod. B,karta SD min. 8GB,gamepad na USB,telewizor
Opcjonalne w zależności od konfiguracji:

karta WiFi na USBklawiatura na USBpendrive czy inny storage na USB Jak już to wszystko mamy, to możemy robić. Zajmie to parę godzin wszystkiego.
RetroPie Obraz RetroPie pobieramy ze strony projektu, to będzie ten którego nazwa kończy się na rpi2.img.gz. Następnie obraz ten trzeba rozpakować i nagrać w standardowy sposób na kartę SD. Wkładamy kartę do RPi, podłączamy pada do USB, bootujemy naszą zabawkę i zaczynamy konfigurowanko jak zwykle z RPi (z podłączonego klawikordu i na telewizorze, albo po ludzku, po zalogowaniu przez SSH), czyli najpierw używając skryptu raspi-config rozciągamy system plików na całą kartę, reboot, pełna aktualizacja systemu, być może reboo…

RetroPie, ROM-y z USB

Po wrzuceniu kilku ROM-ów na PSX okazało się, że karta SD z której bootuje się system jest za mała na to, żeby je tam trzymać. Inne opcje jakie przyszły mi do głowy to trzymać je na pendrive albo zamontować katalog z NAS po Sambie. W pomieszczeniu gdzie stoi telewizor WiFi działa co najwyżej jako-tako (nikt nie pomyślał o kablaturze podczas budowy...), więc na początek pójdzie 8GB pendrive. Powinno wystarczyć na parę dni.
Albo rybka, albo pipka RetroPie ma bardzo fajny ficzer automatycznego transferu ROM-ów po podłączeniu storage do USB. Jakkolwiek bardzo miłe i user friendly, to zupełnie nie będzie przydatne w momencie, gdy będziemy tam trzymać ROM-y. W końcu jak będziemy chcieli sobie coś tam wgrać, to i tak trzeba będzie wyjąć pendrive i włożyć go ponownie. Zaczynamy więc od wyłączenia tego wodotrysku, odpalamy retropie_setup.sh i na ekranie głównym wybieramy "Setup / configuration", a następnie "USB ROM Service":
i dalej "Disable USB ROM Service": Wyd…