Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

Infekcja z rana jak śmietana

Obserwując forum piwo.org, a tam pytania i odpowiedzi na temat "kwaśnych posmaków" i infekcji

pytanie: "jakiś kwaśny posmak mam w piwie, co to może być?"
odpowiedź początkującego: "miałem tak, to chmiel"
odpowiedź tego co zrobił 15 warek: "te drożdże tak mają"
odpowiedź zaawansowanego piwowara: "to infekcja, pij szybko bo będzie gorzej"
odpowiedź dziadka: "ech..."

pytanie: "jakąś błonkę miałem przy rozlewie, ale smak i zapach normalne":
odpowiedź początkującego: "miałem tak, to chmiel"
odpowiedź tego co zrobił 15 warek: "te drożdże tak mają"
odpowiedź zaawansowanego piwowara: "to infekcja, pij szybko bo będzie gorzej"
odpowiedź dziadka: "ech..."

I tekst, który mnie rozwala za każdym razem, gdy go widzę:
"objawów infekcji nie było"

Zazdrość, grzeszna zazdrość

Są piwa dyskretne, towarzysze codziennego życia. Przynoszą wieczorem ukojenie przed telewizorem, idealnie towarzyszą meczom oglądanym w gronie znajomych i innym towarzyskim spotkaniom. Przy nich się świetnie wspomina i snuje plany na przyszłość, rozweselają i uprzyjemniają spędzany razem ze znajomymi czas.

I są również piwa, które wymagają poświęcenia im pełnej uwagi. Na pewno pyszne i oferujące masę wrażeń, ale jednak nie nadających się na towarzyskie spotkania. Co chwilę woła "pij mnie, wąchaj mnie, myśl o mnie, mów o mnie" i w tej sytuacji nie można się zdecydować, co jest ważniejsze - rozmowa ze znajomymi czy piwo? I jaki jest sens spotykać się ze znajomymi, by rozmawiać z nimi o piwe? Przecież to tylko piwo.

W ten to sposób IPA, początkowo będące zwykłym, codziennym piwem kadry oficerskiej, stało się piwem na równi degustacyjnym jak belgijskie mocarze.