Przejdź do głównej zawartości

Zniechęciliście mnie skutecznie

Jakiś rok temu (może trochę więcej) Linus Torvalds został zmuszony do wzięcia urlopu od Linuxa, bo jego zachowanie było za mało inkluzywne. Zdaje się że już ten urlop się skończył, bo widziałem parę jego postów na LKML przy okazji niedawnych wydań, ale problem którego pokłosiem był ten przymusowy urlop pozostał. I się nasilił.



Jednego gościa wykluczyli z jakiejś konferencji na podstawie rzekomego naruszenia Code of Conduct. Ślady publiczne po kilku dniach zniknęły, jedynie pozostałości w postaci zrzutów ekranów zachowały się tu i ówdzie, przez co trudno jest dzić ocenić czym gość rzeczywiście podpadł. Jest jakiś wpis na twitterze, że gość chce przeprowadzić jakąś mediację, jest zdjęcie w czapeczce Make America Great Again, jest zgłoszenie do Linux Foundation i jest odpowiedź Linux Foundation. Z tego co się zachowało wynika, że jakaś wariatka zaszczuła gościa. Tu jest opis jeden, który zdaje się być dość kompletny, list Roberta C. Martina do Linux Foundation w sprawie sposobu przeprowadzenia tego procesu. Jedna miłośniczka tejże wariatki spędziła pół życia żeby skleić wersję wydarzeń w której światło pada z innej strony.

Ale w sumie nic mi do tego. I nie o samo wykluczenie gościa z konferencji mi chodzi. Chodzi mi o co innego.

Te tzw. "społeczności" na podstawie Code of Conduct roszczą sobie prawa do włażenia w prywatne życie ludzi, którzy próbują wziąć udział w procesie. A jedna wariatka może ci zniszczyć karierę przy poklasku podejrzanych typów. Wyroku dokona instytucja publiczna na podstawie niejawnych przesłanek i po niejawnym procesie, publicznie ogłaszając cię winnym złego prowadzenia.

Ja się wypisuję. Już od jakiegoś czasu nie biorę czynnego udziału w pracach żadnej "społeczności", która kieruje się jakimikolwiek innymi przesłankami niż techniczne, a jest ich coraz mniej. Jeżeli jakiś projekt ma Code of Conduct, to jedyna rzecz jaką jestem gotów dla niego zrobić to zgłosić nieprawidłowość - ale nic ponad to. Nie zamierzam ryzykować swojego życia i zdrowia, zwłaszcza że moje prywatne poglądy są nieraz zdecydowanie kontrowersyjne. Ale są moje, prywatne, i nie mają wpływu na kwestie techniczne.

Polecam pod rozwagę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Programowanie ESP8266 w C/C++

ESP8266 powoli ustępuje miejsca swojemu następcy ESP32, ale jest to proces wyjątkowo powolny. Może to ceny tak samych chipów jak i płytek developerskich to powodują (niewiele jest gotowych modułów w cenie poniżej $10 z przesyłką), a może rozbudowany ekosystem bibliotek do ESP8266. W każdym razie ze starszym bratem ESP32 jeszcze długo będziemy mieć do czynienia, zwłaszcza że jest to wciąż jedna z najlepszych opcji jeżeli chodzi o mikrokontrolery.

ESP8266 można programować w Lua lub w Pythonie, jednak najlepszym wyjściem jest zaprogramowanie własnego firmware w C++ lub w C - daje to największą kontrolę i zapewnia najlepszą wydajność. Jakie mamy do tego możliwości? Od najłatwiejszej do najbardziej skomplikowanej.
ESP8266 core dla Arduino Link: Github

To jest najprostsze rozwiązanie, implementacja ramówki Wiring dla ESP8266. Jakkolwiek można tę obsługę zainstalować w Arduino IDE, to nie ma to większego sensu, bo nie da się tego edytora używać do niczego poważniejszego. Pisze się to w nor…

RetroPie, bo mi się dziecko alienowało

Dziecko moje najdroższe alienowało mi się siedząc przed komputerem w swoim pokoju. Nie żebym jej zabraniał, ale skoro ma grać, to niech gra przy nas, w salonie. Przynajmniej będziemy wiedzieli w co gra.

Wymagane hardware:

Raspberry Pi 2 Mod. B,karta SD min. 8GB,gamepad na USB,telewizor
Opcjonalne w zależności od konfiguracji:

karta WiFi na USBklawiatura na USBpendrive czy inny storage na USB Jak już to wszystko mamy, to możemy robić. Zajmie to parę godzin wszystkiego.
RetroPie Obraz RetroPie pobieramy ze strony projektu, to będzie ten którego nazwa kończy się na rpi2.img.gz. Następnie obraz ten trzeba rozpakować i nagrać w standardowy sposób na kartę SD. Wkładamy kartę do RPi, podłączamy pada do USB, bootujemy naszą zabawkę i zaczynamy konfigurowanko jak zwykle z RPi (z podłączonego klawikordu i na telewizorze, albo po ludzku, po zalogowaniu przez SSH), czyli najpierw używając skryptu raspi-config rozciągamy system plików na całą kartę, reboot, pełna aktualizacja systemu, być może reboo…

RetroPie, ROM-y z USB

Po wrzuceniu kilku ROM-ów na PSX okazało się, że karta SD z której bootuje się system jest za mała na to, żeby je tam trzymać. Inne opcje jakie przyszły mi do głowy to trzymać je na pendrive albo zamontować katalog z NAS po Sambie. W pomieszczeniu gdzie stoi telewizor WiFi działa co najwyżej jako-tako (nikt nie pomyślał o kablaturze podczas budowy...), więc na początek pójdzie 8GB pendrive. Powinno wystarczyć na parę dni.
Albo rybka, albo pipka RetroPie ma bardzo fajny ficzer automatycznego transferu ROM-ów po podłączeniu storage do USB. Jakkolwiek bardzo miłe i user friendly, to zupełnie nie będzie przydatne w momencie, gdy będziemy tam trzymać ROM-y. W końcu jak będziemy chcieli sobie coś tam wgrać, to i tak trzeba będzie wyjąć pendrive i włożyć go ponownie. Zaczynamy więc od wyłączenia tego wodotrysku, odpalamy retropie_setup.sh i na ekranie głównym wybieramy "Setup / configuration", a następnie "USB ROM Service":
i dalej "Disable USB ROM Service": Wyd…